
Nieporządek jest mniej więcej taki sam w całej Tiranie, ale wydaje się, że ulicą Komuny Paryskiej snuł się chyba człowiek-pająk. Słupy widoczne na zdjęciach to słupy linii wysokiego napięcia, wokół których kłębią się najprzeróżniejsze kable. Jest ich już takie mnóstwo, że w tej plątaninie trudno dociec, który kabel jest prymarny. Patrząc do góry widzi się super-sieć kabli niewiarygodnej wprost gęstości.
Kiedy w Urzędzie Miasta pytamy, co będzie z tymi kablami i czy mają jakiś projekt uregulowania tej sytuacji, słyszymy, że urząd planuje stworzenie odpowiedniej infrastruktury tak, aby kable były pod ziemią, a nie w powietrzu. Kiedy? Gdzie? Jak? – tutaj odpowiedź jest pokrętna.
Odpowiedź na pytanie „dlaczego tak jest” jednak istnieje. Są to kable internetowe i telefoniczne tysięcy mieszkańców. Komuś może przyjść do głowy, że winne temu są firmy działające w tych branżach. To niedokładnie tak. Szefowie tych instytucji wiedzą dlaczego te przewody wiszą w powietrzu.
Po pierwsze, Urząd Miasta bez końca przeciąga wydanie pozwoleń na prace drogowe. Dlatego w warunkach ekstremalnej biurokracji, kiedy trzeba służyć mieszkańcom, pozostają dwa wyjścia: albo samemu kopać ulice, albo ciągnąć kable w powietrzu. Po drugie, administratorzy nowych budynków mają gotową odpowiedź, jeśli chce się kłaść kable w nowych blokach: to jest własność prywatna. W takiej sytuacji pozostaje tylko powietrze...
Autorka fotoreportażu: Entela Resuli
www.shekulli.com.al
tłum. i red. Dorota Horodyska
